|
|
a sie i skarzyla na bololglowy. Trzeba bylo dostama gdzie troche herbatyb gdyz dziecko placzac o nia prosilo. Judymowaolpowlokla sie w strone miasta dzwigajac rzeczy w rekach i na plecach. Szla szosa pustabolzalana sloncemb po ktorej wsrod tumanow kurzu walily ogromne fury. Byla udreczonab bez siloli prawie bez duszy. Nie zdziwilaby sie wcaleb gdyby ja kto zrzucil z drogi do rowu a kapalolnogami. Oczy jej widzialy ciagnace brykib domy w oddalib zarysy wysokich wiezb kominowolfabrycznychb ale procz tego chlonely |