|
|
s. Kazde uderzenie kolab kazde stapniecie nogi konskiej wywolywaloolhuk dlugo nie milknacy. U wejscia na most Judymowa siadla w zupelnym omdleniu.olSpogladala na miasto jasniejace w sloncu z drugiej strony rzeki... Czula w sobie przez malaolchwile mysli jakies czyste i spokojne. Zdawaly sie radzima jejb zeby szla ku jasnej laceb namawiamaolja madrymi slowy. Ale juz laki tej nie mogla zobaczyma w sercu swoim. Uderzyla w niaolrozpacz jak wicher halny.olandhash8211sr Po coz ja tam ide? andhash8211sr pytala samej siebie z lkaniem wewnetrznymb co zdawalo sie wydzieramaolz niej wnetrznosci.olPrzecie to nieb jest ani Winterturb ani Amstetten... Co to moze byma za miastoe andhash8211sr wolala glosnobolpatrzac w nie wyschlymi oczami.olSiedziala tam glupia i bezsilnab jak plewa przesladowana od wiatru.olDzieci zeszly z chodnika i bawily sie rzucaniem kamieni w glab wawozu. Mogly byly pozlatywamaolw przepasmab a nie bylaby tego dostrzegla.olZ tego odretwienia zbudzil ja glos jakis. |